Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam długą i gorącą kompiel. Tego mi było trzeba. Poprawiając starannie łóżko znalazłam coś pod poduszką. List? Na to wygląda, ale co robi list pod poduszką? Przecież wczoraj go nie było i do tego to moje pisamo. Nie przypominam sobie abym w nocy się budziła, tym bardziej coś pisała. A to, co tam było napisane ...
"Strzeż się mroku.."
O co chodzi? Jeżeli ktoś chce mnie nastraszyć to mu się to nie uda. Tylko jakim cudem to moje pismo? Może w nocy lunatykuję i nic o tym nie wiem? I to zdanie:
"On po Ciebie przyjdzie."
Kim był On do cholery? Co to ma znaczyć? Nie rozumiem. Może jestem chora. Mam się leczyć? Nie wiem, co mam o tym myśleć. Czy ...- Kate Compton - wyrwała mnie z zamyślenia mama - jeżeli się nię pośpieszysz śniadanie będzie zimne.
- Zaraz zejdę. - Odpowiedziałam.
Przyjrzałam się w lusterku. Czarne, długie do pasa włosy zawiązałam na czubku głowy w koński ogon. Miałam na sobie niebieski T-shirt i spodekni jeansowe a na nogach japonki. W tym momencie zauważyłam coś, czego wcześniej nie dostrzegłam. Moje błękinte jak ocean oczy stały się ciemne. Nadal odcień niebieskiego, ale za to strasznie ciemny. Co jest? Patrzę na osobę po drugiej stronie i widzę znajomą nieznajomą. Co to ma znaczyć? Przecież kolor oczu nie może się zmienić w tym wieku. A jednak. Ale dlaczego? Nie znam odpowiedzi. Może rodzice będą wiedzieli?
- Tata i Bliss z nami nie zjedzą? - spytałam mamę, która szykowała się do pracy na popołudniową zmianę. Jej oczy koloru miedzi poskreśliła czarnym eyelinerem i przejechała rzęsy tuszem. Jak zawsze wyglądała pięknie. Wszyscy sądzą, że jestem podobna do mamy i odziedziczyłam po niej urodę.
- Bliss poprosiła ojca żeby zawiózł ją na spotkanie z Jez. Mają zrobić jakiś referat. - Odpowiedziała mama poprawiając włosy chociaż i tak były idealnie ułożone.
- Taa, referat. - Mruknęłam do siebie.
- Mówiłaś coś kochanie?
- Nie, tak tylko do siebie.
- W każdym bądź razie - zaczęła - po pracy tata jedzie po Bliss i razem obejrzą jakiś film w kinie.
- Kiedy wrócą?
- Tego nie wiem, ale raczej dość późno. - Powiedziała mama, kiedy podawała mi kanapki i ciepłe kakao.
Mmm, uwielbiam je. Przypomina mi, kiedy byłam młodsza. Często wtedy siadałam przy kominku z gorącym kubkiem tego napoju. Rozmawialiśmy z rodzicami dość często, chociaż teraz mamy dla siebie coraz mniej czasu. Mimi to nadal jesteśmy kochającą rodziną.
- A ty kiedy mamo wrócisz?
- Też dość późno, nie czekaj na mnie. - Odpowiedziała mama po czym wyszła.
- Halo? - Odezwałam się do słuchawki telefonu.
- Tu Bliss, powiedziała ci mama, że dziś z tobą nie spędzę czasu?
- Mówiła, że jesteś u Jez, a potem wybieracie się kina.
- No właśnie. Pogadamy jak coś wieczorem. Narka! - Dodała ucieszona.
Cała Bliss. Jest ode mnie dwa lata młodsza i bardziej pyskata nie mniej jednak bardzo się dobrze dogadujemy. Różnimy się pod wieloma względami. Mała ma krótkie proste blond włosy i miodowe oczy, które - moim zdaniem - ma po mamie, gdyż inni sądzą, żę po tacie. Tylko ja jestem odmieńcem. Wszyscy troje mają oczy w odcieniach brązu, tylko nie ja. Często z Bliss rozmawiamy jak prawdziwe przyjaciółki, mimo że także są sprzeczki.
Po śniadaniu poszłam pobiegać. Na samą myśl o tym, że mam do końca dnia siedzieć w domu robiło mi się słabo. Założyłam swoje nowe adidasy w kolorze szarym, które dostałam od mamy na urodziny. Zmieniłam spodenki jeansowe na luźniejsze, żeby było mi wygodniej. Nie lubiałam zbyt często pokazywać nóg. Może i nie byłam gruba, ale napewno nie byłam chyda jak te modelki. Na szybko jeszcze do łazienki, żeby poprawić oczka. Miałam zamiar jeszcze odwiedzić Thierrego.
Wciąż przypominają mi się jego zielone jak trawa oczy, które patrzyły na mnie wtedy, gdy przyłapałam go w gabinecie ojca Chaveza.
******
Zatrzymałam się przed dzwiami Thierrego. Czy napewno powinnam to zrobić? Tak, muszę się dowiedzieć, co postanowił. Zapukałam, a drzwi otworzył pan Quinn.
- Dzień dobry, zastałam może Thierrego? - Spytałam.
- Oczywiście, jest u siebie. Ja właśnie wychodzę, więc nie będę wam przeszkadzał. - Odparł pan Henry.
Mineliśmy się w drzwiach, a ja od razu pobiegłam na góre. Zapukałam delikatnie do pokoju, w którym był mój chłopak.
- Czego? - Spytał ze złością.
- To ja, Kate - odpowiedziałam delikatnie.
- Ohh, przepraszam cię, nie chciałem. Po prostu myślałem, że to mama chce znowu mi zrobić jakiś wykład na temat mojego zachowania.
- Coś się stało? - spytałam z troską.
- Nie, nie ważne. Co u ciebie? Widzę, że jednak dasz mi kolejną szansę. - Nie patrzył mi w oczy.
- Ja właśnie o tym. - Zawachałam się. - Przemyślałeś to co ci powiedziałam?
- Nie, bo nie mam żadnych problemów.
- A co było na imprezie u Chaveza?
- Mówiłem, że ktoś to zostawił, ale oczywiście ty nigdy mie nie wierzysz! - Wykrzyknął, a ja poczułam strach. Przed nim.
- Pomyśl o tym, bo inaczej mnie stracisz. I mówię poważnie, dość tego! - Zaczęłam wychodzić, gdy Thierry zarwał się z łóżka i chwycił mnie od tyłu w pasie po czym się przytulił wdychając mój zapach.
- Tak mi przykro, nie wiem, co się ze mną dzieję. - Złożył na moich włosach pocałunek po czym odwrócił mnie przodem do siebie i zaczął całować. To nie były pocałunki jak kiedyś. Tamte były delikatne i zmysłowe, a ten ... porywający. Nie czekał na moje pozwolenie tylko pochylił się do moich ust. Jedną rękę położył na moim biodrze i przyciągnął do siebie, drugą objął moją twarz. Całowanie z nim zawsze było przyjemne, ale dziś było wyjątkowo inaczej.
Kiedy oderwaliśmy się od siebie, oboje zaczęliśmy łapczywie oddychać.
- Pójdę na te cholerną terapie. Ze względu na ciebie, obiecuję. - Powiedział.
- Nie obiecuj, po prostu to zrób.
Ułożyliśmy się wygodnie na łóżku. Głowę miałam opartą na jego ramieniu. Był dobrze zbudowany, nawet bardzo. Zawsze lubiłam się do niego przytulać. Pozwalaliśmy sobie na małe pieszczoty ale nie nigdy nie posuneliśmy się dalej. Nie byłam po prostu gotowa. Potem się wszystko zmieniło.
Zamknęłam oczy i zaczęłam skupiać myśli wyłącznie na chłopaku, obok którego właśnie leżałam. Jak dla mnie mogło by już tak być zawsze. Sama nie wiem co czuję do Thierrego. On od samego początku mnie okceptował. Nawet gdy byłam brzydka, nosiłam okropne okulary i miałam aparat na zębach. Przyjaźniliśmy się. Od tamtego roku zauważyłam, że inaczej na mnie patrzy. Nie jak na przyjaciółkę tylko jak na dziewczynę. Widziałam pożądanie w jego oczach, aż na pewnej imprezie mnie pocałował i powiedział, co do mnie czuje. Byłam taka szczęśliwa. Chociaż dalej nie wiem, co do niego czuję. Może powinniśmy odpocząć od siebie? Ale przecież nie zostawię go samego właśnie teraz. Teraz, kiedy będę mu najbardziej potrzebna.
Odwróciłam twarz w jego stronę i zaczęłam się bawić jego czekoladowymi włosami. Uwielbiałam to. On także się obrócił i mnie pocałował. Leżeliśmy jeszcze w milczeniu przez jakiś czas.
- Muszę iść. Już późno. - Powiedziałam.
- To może cię odprowadzę? - Zaproponował.
- Nie trzeba, muszę jeszcze coś przemyśleć. - Wstałam z łóżka a zaraz za mną Thierry.
- Czy to ma związek z nami? - Spytał lekko przejęty.
- W pewnym sensie. Dobranoc. - Powiedziałam i złożyłam na jego ustach pocałunek.
- Dobranoc. - Powiedział i przytulił mnie znowu.
Było chłodno jak na wiosenny wieczór a ja miałam na sobie tylko spodenki i koszulkę. Mogłam pomyśleć, żeby wziąść ze sobą coś cieplejszego. Ale po pierwsze nie wiedziałam, że będę tak długo w domu państwa Quinn, a po drugie jak wychodziłam to było ciepło. I w pewnej chwili poczułam, że ktoś mnie obserwuje. I nie było to miłe uczucie. Teraz tyle się mówi o zbrodniach na młodych kobietach, że zaczęłam się bać. Odwróciłam się i zobaczyłam jak ktoś za mną idzie. Ktoś młody. Miał może około 19 lat, choć pewna nie byłam. Niesamowicie przystojny. Nie widziałam go jednak zbyt dokładnie, ale to był chłopak z moich marzeń. Mój ideał. Bożeee, co ja wygaduję? Przecież mam Thierrego. Nieznajomy był coraz bliżej a ja zaczęłam biec. Biegnął za mną. Chciałam zobaczyć, czy jeszcze biegnie ale wtedy go już nie było. Dziwne ... Chciałam z nowu ruszyć przed siebie ale wtedy wpadłam na kogoś. To był On.
- Mnie szukasz? - Spytał z uśmieszkiem.
__________________________________________________________________________
Heej ; * Mam nadzieję, że Was nie zanudziałam.
Czekam na Wasze opinie, co do tego rozdziału! Jeżeli pojawiają się literówki lub inne błędy to bardzo za nie przepraszam.
Kasieq;3
CZYTAM = KOMENTUJE ; *
nonoo rozkręca się opowiadanie:D kim jest tajemniczy chłopak ? Pisz szybko nowy rozdział
OdpowiedzUsuńPostaram się, gy będę miała troszkę więcej czasu :D
OdpowiedzUsuń