W głowie nuciłam sobie piosenkę,
której tytułu niestety nie znałam. W kółko ten sam fragment. „Turn up the love, turn up the love.” *
Nie wiedziałam o czym myśleć. Przez cały czas kiełkowały mi myślach pytania, na
które nie znam odpowiedzi.
Po pierwsze to gdzie ja teraz jestem? Nie wiem a powinnam. Czułam, jak lekki wiaterek owiewa moją twarz. Moję skórę pieścił niesamowicie miękki i delikatny materiał. Przyjemnie.
Postanowiłam się jednak skupić i coś przypomnieć.
Wytężyłam mocno umysł, ale nic. Pustka. Chciałam otworzyć powieki, ale nie mogłam. Jakby coś trzymało je w żelaznym uścisku. Dałam sobie spokój z tym pytaniem i zadałam nowe.
Po pierwsze to gdzie ja teraz jestem? Nie wiem a powinnam. Czułam, jak lekki wiaterek owiewa moją twarz. Moję skórę pieścił niesamowicie miękki i delikatny materiał. Przyjemnie.
Postanowiłam się jednak skupić i coś przypomnieć.
Wytężyłam mocno umysł, ale nic. Pustka. Chciałam otworzyć powieki, ale nie mogłam. Jakby coś trzymało je w żelaznym uścisku. Dałam sobie spokój z tym pytaniem i zadałam nowe.
Co się stało? Też nie wiem. Dlaczego? Powinnam coś pamiętać. Myśl,
myśl – nakazałam sobie. Oj, ciężko będzie. Może gdy będę umiała się skupić na czymś innym, będę mogła się skupić później na tych ważniejszych rzeczach?
Hm, to może zacznę myśleć o motylach? Tak, to dobry pomysł, gdyż są cudowne. Każda barwa ich skrzydełek jest wyjątkowa, oryginalna.
Pomieszane barwy kontrastujące z bezchmurnym niebem, słońcem. Czerwone. Tak, te
zdecydowanie są najpiękniejsze. Tylko że ja jeszcze nie widziałam motyla w
takim kolorze? Coś mi nie pasuje.
Przed oczami pojawił mi się ten owad w odcieniach czerwonego. Można powiedzieć krwistego. Krew. Moją głowę zalały nagle wspomnienia związane z dniem wczorajszym. Hache leżący zakrwawiony na łóżku, ja biegnąca po nóż i nacinająca sobie nadgarstek, następnie blondyn pijący moją krew. Najgorsze jednak zostało na koniec. Wampir wgryzający się w moją tętnicę, pijący moją krew do ostatniego mojego tchu i nie zostawiając w niej oni jednej kropelki.
Przed oczami pojawił mi się ten owad w odcieniach czerwonego. Można powiedzieć krwistego. Krew. Moją głowę zalały nagle wspomnienia związane z dniem wczorajszym. Hache leżący zakrwawiony na łóżku, ja biegnąca po nóż i nacinająca sobie nadgarstek, następnie blondyn pijący moją krew. Najgorsze jednak zostało na koniec. Wampir wgryzający się w moją tętnicę, pijący moją krew do ostatniego mojego tchu i nie zostawiając w niej oni jednej kropelki.
Może jestem w niebie? – zastanawiałam
się.
Ty? – prychnęłam sama do siebie.
Ty? – prychnęłam sama do siebie.
Otwórz oczy. Otwórz oczy. Otwórz oczy.
Zamrugałam powiekami i pokój nabrał kształtu. Światło bylo zgaszone. Przed sobą zauważyłam
mojego blondyna z rękami założonymi na karku i wpatrującego się w podłogę.
Szeptał coś do siebie, ale nie bardzo mogłam usłyszeć, co.
- Hache? – odezwałam się do niego. Popatrzał na mnie wzrokiem, w którym był widoczny ból.
Poznałam to pomieszczenie. To pokój wampira. Zmieniło się tutaj coś, tylko jeszcze do końca nie mogę powiedzieć, co. Znajduje się tutaj coś niepokojącego.
- Kate, przepraszam. Naprawdę cię przepraszam. Nie wiem, co się ze mną stało! Błagam, powiedz, że mi wybaczysz – zaczął błagalnym tonem. Wiem, że to co zrobił pozostanie w mojej pamięci na długo. Wiem także, że nie zrobił tego celowo. Kocha mnie jak inny.
- Ja… - zaczęłam ale nie mogłam dokończyć.
- Wiem, że to trudne, ale chociaż spróbuj – mówił cały czas do mnie z litością.
- Wiem, że nie zrobiłeś tego celowo. Naprawdę! Tylko musisz mi powiedzieć… - zaczęłam.
- Co tylko zechcesz, najdroższa.
- Co tu się stało? Gdy wróciłam, zastałam cię rannego. Wszędzie była krew – powiedziałam roztrzęsiona. Szarooki podszedł do łóżka, usiadł na jego brzegu i chwycił moje dłonie.
- Twój ojciec tu był. Z innymi łowcami.
- Co? – zapytałam jak zwykle inteligentnie.
- Tak, powiedział, że jeśli cię nie zostawię, zabije nas oboje, bo przyniosłaś hańbę dla jego rodziny.
- Hache? – odezwałam się do niego. Popatrzał na mnie wzrokiem, w którym był widoczny ból.
Poznałam to pomieszczenie. To pokój wampira. Zmieniło się tutaj coś, tylko jeszcze do końca nie mogę powiedzieć, co. Znajduje się tutaj coś niepokojącego.
- Kate, przepraszam. Naprawdę cię przepraszam. Nie wiem, co się ze mną stało! Błagam, powiedz, że mi wybaczysz – zaczął błagalnym tonem. Wiem, że to co zrobił pozostanie w mojej pamięci na długo. Wiem także, że nie zrobił tego celowo. Kocha mnie jak inny.
- Ja… - zaczęłam ale nie mogłam dokończyć.
- Wiem, że to trudne, ale chociaż spróbuj – mówił cały czas do mnie z litością.
- Wiem, że nie zrobiłeś tego celowo. Naprawdę! Tylko musisz mi powiedzieć… - zaczęłam.
- Co tylko zechcesz, najdroższa.
- Co tu się stało? Gdy wróciłam, zastałam cię rannego. Wszędzie była krew – powiedziałam roztrzęsiona. Szarooki podszedł do łóżka, usiadł na jego brzegu i chwycił moje dłonie.
- Twój ojciec tu był. Z innymi łowcami.
- Co? – zapytałam jak zwykle inteligentnie.
- Tak, powiedział, że jeśli cię nie zostawię, zabije nas oboje, bo przyniosłaś hańbę dla jego rodziny.
Te słowa długo jeszcze do mnie nie docierały. Jak mój
ojciec może chcieć zabić swoją córkę? To, że poluje na wampiry jakoś zniosę, bo
wiadomo, że nie każdy jest taki jak Hache. Ale żeby zabić własne dziecko? Bliss też chce zabić? Muszę się z nią jak
najszybciej skontaktować!
- Gdzie jest mój telefon? –
spytałam a Hache natychmiast mi go podał. – Muszę zadzwonić do siostry –
powiedziałam.
- Pójdę po coś do jedzenia – powiedziawszy to, wyszedł.
Wybrałam numer tak doskonale mi znany. Nie odbiera. Ciekawe, czym jest aż tak zajęta, by nie odebrać telefonu od siostry? Zadzwoniłam kolejny raz i Bliss odezwała się po drugim sygnale.
- Przepraszam, ale byłam pod prysznicem. Coś się stało?
- Ojciec chciał zabić Hache i powiedział, że jeśli z nim nie skończę, zabije także mnie – odpowiedziałam prawie płacząc.
- O Boże. Kate, musimy jeszcze dzisiaj pogadać.
- O co chodzi? – spytałam przestraszona.
- Nie wiesz? Za dwa dni pełnia! – Cholera, byłabym zapomniała. Dzisiaj muszę powiedzieć Hache, że postanowiłam przyjąć propozycję Luka. Nie mogę inaczej…
- Kate, słyszysz?
- Tak, tak. Musimy dziś pogadać. Ale nie przez telefon. – zastanowiłam się chwilę. – Przyjedź do mnie. Jestem u Hache.
- Dobrze, za dwie godziny będę z Damienem.
Usłyszałam piknięcie, które oznaczało koniec połączenia. Muszę wziąć prysznic – pomyślałam. Zdecydowanie.
- Pójdę po coś do jedzenia – powiedziawszy to, wyszedł.
Wybrałam numer tak doskonale mi znany. Nie odbiera. Ciekawe, czym jest aż tak zajęta, by nie odebrać telefonu od siostry? Zadzwoniłam kolejny raz i Bliss odezwała się po drugim sygnale.
- Przepraszam, ale byłam pod prysznicem. Coś się stało?
- Ojciec chciał zabić Hache i powiedział, że jeśli z nim nie skończę, zabije także mnie – odpowiedziałam prawie płacząc.
- O Boże. Kate, musimy jeszcze dzisiaj pogadać.
- O co chodzi? – spytałam przestraszona.
- Nie wiesz? Za dwa dni pełnia! – Cholera, byłabym zapomniała. Dzisiaj muszę powiedzieć Hache, że postanowiłam przyjąć propozycję Luka. Nie mogę inaczej…
- Kate, słyszysz?
- Tak, tak. Musimy dziś pogadać. Ale nie przez telefon. – zastanowiłam się chwilę. – Przyjedź do mnie. Jestem u Hache.
- Dobrze, za dwie godziny będę z Damienem.
Usłyszałam piknięcie, które oznaczało koniec połączenia. Muszę wziąć prysznic – pomyślałam. Zdecydowanie.
Poszłam do łazienki, ściągnęłam z
siebie wczorajsze ubrania i wzięłam długą, gorącą kąpiel. Rozmyślając nad tym,
czy dobrze robię, doszłam do wniosku, że tak. Bardzo dobrze. Nikogo nie skrzywdzę
a w szczególności mojego chłopaka. Tak bardzo go kocham, że nie umiałabym sobie
wyobrazić reszty życia bez niego. Dlaczego muszę mieć aż tak porąbane życie?
Wilkołak i wampir – poważnie?
Osuszyłam się dokładnie po
kojącej kąpieli, wyciągnęłam z szafki bieliznę i ubrałam się w dresy, które
także tam znalazłam. Wampir jest chyba przygotowany na wszystko.
Przed podróżą z Lukiem muszę jeszcze zajrzeć do domu. Oh, nawet nie chcę myśleć, co może mnie tam czekać.
Przed podróżą z Lukiem muszę jeszcze zajrzeć do domu. Oh, nawet nie chcę myśleć, co może mnie tam czekać.
Wychodząc z łazienki zobaczyłam,
że blondyn przyniósł mi coś do jedzenia. Nie mówiąc nic od razu zaczęłam jeść. Oh, jaka jestem głodna. Jak wilk. No nie, wszystko musi mi się tak kojarzyć? Serio?
Po skończeniu posiłku, wstając z krzesła zakręciło mi się w głowie. Blondyn wziął mnie na ręce i położył delikatnie la łóżku. Puszczając mnie, poczułam pustkę. Tęsknię za nim, za jego ciepłymi i otwartymi zawsze dla mnie ramionami, za gorącymi pocałunkami lub choćby za samym trzymaniem za rękę.
- Hache – powiedziałam i wyciągnęłam do niego rękę a on przyjął ją z wdzięcznością. Usiadł koło mnie na łóżku. Podniosłam się do pozycji siedzącej i wtuliłam w jego ramiona. Brakowało mi jego dotyku. Bardzo.
Po skończeniu posiłku, wstając z krzesła zakręciło mi się w głowie. Blondyn wziął mnie na ręce i położył delikatnie la łóżku. Puszczając mnie, poczułam pustkę. Tęsknię za nim, za jego ciepłymi i otwartymi zawsze dla mnie ramionami, za gorącymi pocałunkami lub choćby za samym trzymaniem za rękę.
- Hache – powiedziałam i wyciągnęłam do niego rękę a on przyjął ją z wdzięcznością. Usiadł koło mnie na łóżku. Podniosłam się do pozycji siedzącej i wtuliłam w jego ramiona. Brakowało mi jego dotyku. Bardzo.
Ukochany przybliżył się do mnie i
wpiłam się w jego usta. Czując znowu to ciepło, które otaczało nas za każdym
razem, gdy nasza skóra się dotykała, pomyślałam, że mogłoby być tak już
wiecznie. Tylko ja i on. Razem na zawsze.
Wampir całował moją szyję, ale nie bałam się powtórki z wczoraj. Wczoraj coś go opętało a dziś był sobą. Wykorzystałam chwilę by odwrócić wzrok i spojrzeć na zegarek. Mamy ponad godzinę, więc może ją jakoś wykorzystamy? – pomyślałam.
Wampir całował moją szyję, ale nie bałam się powtórki z wczoraj. Wczoraj coś go opętało a dziś był sobą. Wykorzystałam chwilę by odwrócić wzrok i spojrzeć na zegarek. Mamy ponad godzinę, więc może ją jakoś wykorzystamy? – pomyślałam.
Nie marnując więcej czasu, ściągnęłam
z chłopaka koszulkę odkrywając piękne ciało. Pragnę go. Tu i teraz.
Przeturlałam się na niego i ściągnęłam moją bluzkę a zaraz potem spodnie.
Później on leżał na mnie ściągając ze mnie bieliznę. Pożądanie, które kiełkuje
we mnie, nasila się. Chce więcej. Po chwili oboje byliśmy bez ubrań.
Kochaliśmy się jak nigdy wcześniej, tarzając po całym
łóżku. Ja na nim, on na mnie i tak w kółko. Nigdy nie chcę tego zapomnieć. Tej
cudownej chwili, w której jesteśmy jednością. Jedyne, co mogłam teraz robić, to jęczeć z przyjemności, którą mi dawał.
- Kocham cię i już nigdy nie skrzywdzę.
- Wiem, ufam ci bezgranicznie – odpowiedziałam.
Zmęczeni opadliśmy na łóżko nie odzywając się. Głowę położyłam na jego ramieniu, zastanawiając się, jak ja mu to powiem?
"Postanowiłam pojechać z Lukiem, bo nie chcę cię krzywdzic". Jego to nie będzie interesowało, będzie chciał być przy mnie.
- O czym myślisz? - spytał z troską.
- O tobie, głuptasie. Zawsze myslę o tobie. - Ucałowałam go delikatnie a zarazem namiętnie w policzek. Nie chcę, by między nami coś się zmieniło, ale zmieni się. Ja się zmienię.
"Postanowiłam pojechać z Lukiem, bo nie chcę cię krzywdzic". Jego to nie będzie interesowało, będzie chciał być przy mnie.
- O czym myślisz? - spytał z troską.
- O tobie, głuptasie. Zawsze myslę o tobie. - Ucałowałam go delikatnie a zarazem namiętnie w policzek. Nie chcę, by między nami coś się zmieniło, ale zmieni się. Ja się zmienię.
Rozległo się pukanie do drzwi i oboje szybko poderwalismy się z łóżka. Zabrałam swoje rzeczy i szybko maszerując do łazienki, widziałam, że Hache otwiera drzwi a w nich pojawiły się dwie postacie. Bliss i Damien. Nie zastanawiając się dłużej, zamknęłam drzwi i ubrałam się. Nie było czasu na prysznic. Muszę wyjawić im mój plan.
Wchodząc do pojoku, Bliss rzuciła mi się w ramiona. Odwzajemniłam uścisk i powiedziałam:
- Nie martw się o mnie. Poradzę sobie.
Odkleiłyśmy się od siebie a ja przeszłam do sedna sprawy.
- Muszę wam coś oznajmić. Luke złożył mi propozycję. Powiedział, że mogę z nim jechać w góry, na otwarty teren, gdzie ludzie tacy jak ja, przemieniają się nie robiąc nikomu krzywdy. Zgodziłam się. Przepraszam.
- Co?! - wykrzyknęła moja siostra z moim chłopakiem. Damien chyba postanowił się nie mieszać. I bardzo dobrze.
- Tak. Wyjeżdżamy dziś o 22.
- Nie - powiedział spokojnie Hache. - Nie pozwolę ci, rozumiesz?
- Musisz. To jedyne wyjście! Nie mogę pozwolić, aby tobie lub komukolwiek innemu stała się krzywda!
- Pomogę ci przecież. Powstrzymam cię przez zrobieniem czegoś głupiego.
- Nie. Nie mogę cię narażać na niebezpieczeństwo z mojej strony. Proszę - podeszłam do niego i dłońmi pogładziłam jego twarz - pozwól mi.
Objął mnie w tali jedną ręką, drugą wplątał we włosy i pocałował. Zachciało mi się płakać.
Bądź dzielna - nakazałam sobie.
- Mam mało czasu na przygotowania, więc pozwólcie... - wskazałam głową drzwi. Nie chcę być niemiła, ale chcę być teraz sama. Z wyjątkiem Hache. Podeszłam do Bliss i przutuliłam sie do niej. Łzy w moich oczach się wzbierały ale powstrzymac ich już nie mogłam. Moja siostra tak samo i po chwili obie płakałyśmy. Wiedziałam, że nie mogę tego przeciągać w nieskończoność. Wypuściłam ja z mojego mocnego uścisku i blondynka zrobiła to samo. Łzy dalej spływały nam po policzkach. Siostra od razu wtuliła się w ramiona Damiena, który objął ją i przyciągnął ją bliżej do siebie. Widziałam miłość w ich oczach, kiedy na siebie patrzyli. Teraz wiem, że siostra będzie z nim bezpieczna. Nie wiem skąd, ale czułam, że można mu zaufać. A moje przeczucia się nie mylą.
W sklepie kupiłam dużo batonów proteinowych, dużo picia i innego rodzaju rzeczy nadających się do jedzenia. Hache zaproponował, że pojedzie do mojego domu i weźmie parę moich rzeczy. Ciekawe, co wybierze.
Odwiedziłam jeszcze jeden sklep i kupiłam w nim śpiwór i koc. W końcu muszę w czymś spać.
Wróciłam do mieszkania i usiadłam na łóżku. W mojej kieszeni telefon zaczął wibrować. Wyjęłam go i sprawdziłam numer. Nieznany. Odebrać? A co mi tam...
- Mam nadzieję, że nie zapomniałaś o dzisiejszym wyjeździe - odezwał się jakiś głos po drugiej stronie linii i już wiedziałam, do kogo należy.
- Tak, będę napewno.
-Dobra, przyjdź tam, gdzie ostatnio. Będę czekał - powiedziawszy to, Luke się rozłączył.
Hache wrócił a ja od razu rzuciłam mu się na ramiona. Przygarnął mnie do siebie i przytulił mocno. Wiem, że boi się tak jak ja, tylko że jemu udaję się to lepiej ukryć.
- Będzie dobrze, zobaczysz.
- Co?! - wykrzyknęła moja siostra z moim chłopakiem. Damien chyba postanowił się nie mieszać. I bardzo dobrze.
- Tak. Wyjeżdżamy dziś o 22.
- Nie - powiedział spokojnie Hache. - Nie pozwolę ci, rozumiesz?
- Musisz. To jedyne wyjście! Nie mogę pozwolić, aby tobie lub komukolwiek innemu stała się krzywda!
- Pomogę ci przecież. Powstrzymam cię przez zrobieniem czegoś głupiego.
- Nie. Nie mogę cię narażać na niebezpieczeństwo z mojej strony. Proszę - podeszłam do niego i dłońmi pogładziłam jego twarz - pozwól mi.
Objął mnie w tali jedną ręką, drugą wplątał we włosy i pocałował. Zachciało mi się płakać.
Bądź dzielna - nakazałam sobie.
- Mam mało czasu na przygotowania, więc pozwólcie... - wskazałam głową drzwi. Nie chcę być niemiła, ale chcę być teraz sama. Z wyjątkiem Hache. Podeszłam do Bliss i przutuliłam sie do niej. Łzy w moich oczach się wzbierały ale powstrzymac ich już nie mogłam. Moja siostra tak samo i po chwili obie płakałyśmy. Wiedziałam, że nie mogę tego przeciągać w nieskończoność. Wypuściłam ja z mojego mocnego uścisku i blondynka zrobiła to samo. Łzy dalej spływały nam po policzkach. Siostra od razu wtuliła się w ramiona Damiena, który objął ją i przyciągnął ją bliżej do siebie. Widziałam miłość w ich oczach, kiedy na siebie patrzyli. Teraz wiem, że siostra będzie z nim bezpieczna. Nie wiem skąd, ale czułam, że można mu zaufać. A moje przeczucia się nie mylą.
W sklepie kupiłam dużo batonów proteinowych, dużo picia i innego rodzaju rzeczy nadających się do jedzenia. Hache zaproponował, że pojedzie do mojego domu i weźmie parę moich rzeczy. Ciekawe, co wybierze.
Odwiedziłam jeszcze jeden sklep i kupiłam w nim śpiwór i koc. W końcu muszę w czymś spać.
Wróciłam do mieszkania i usiadłam na łóżku. W mojej kieszeni telefon zaczął wibrować. Wyjęłam go i sprawdziłam numer. Nieznany. Odebrać? A co mi tam...
- Mam nadzieję, że nie zapomniałaś o dzisiejszym wyjeździe - odezwał się jakiś głos po drugiej stronie linii i już wiedziałam, do kogo należy.
- Tak, będę napewno.
-Dobra, przyjdź tam, gdzie ostatnio. Będę czekał - powiedziawszy to, Luke się rozłączył.
Hache wrócił a ja od razu rzuciłam mu się na ramiona. Przygarnął mnie do siebie i przytulił mocno. Wiem, że boi się tak jak ja, tylko że jemu udaję się to lepiej ukryć.
- Będzie dobrze, zobaczysz.
* Far East Movement feat. Cover Drive - Turn up the love.
____________________________________________________________________
Jest rozdział trzynasty. Czegoś mi jeszcze w nim brakuje, ale nie bardzo umiem stwierdzić, co.
Ostatnio nie mam weny, proszę więc o wyrozumiałość, bo każdemu się zdarza.
Tak, wiem mylę czasy, ale będę się starała, obiecuję!
PS. Proszę o dodawanie się do "Obserwatorów", ponieważ wtedy łatwiej mi informować o nn ;)
Pozdrawiam, Kasiequ ;33
Ostatnio nie mam weny, proszę więc o wyrozumiałość, bo każdemu się zdarza.
Tak, wiem mylę czasy, ale będę się starała, obiecuję!
PS. Proszę o dodawanie się do "Obserwatorów", ponieważ wtedy łatwiej mi informować o nn ;)
Pozdrawiam, Kasiequ ;33
CZYTAM = KOMENTUJĘ ;*
Bardzo proszę o wybranie sposobu oceny Twojego bloga:
OdpowiedzUsuń- według kryteriów dostępnych w zakładce 'Kryteria;
- tylko i wyłącznie na podstawie treści opowiadania.
Informacje o tym, jak mamy ocenić Twój blog oraz nick oceniającego, w którego kolejce jesteś, proszę umieścić pod najnowszym postem.
Z góry dziękuję i proszę o szybką odpowiedź.
* krytyczne-oceniajace.blog.onet.pl
Fajny rozdział ale jestem ciekawa jak Kate zniesie całą ta przemianę... Czekam na kolejny. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo nie mogę się doczekać tej przemiany Kate!! Pozdrawiam ;**
OdpowiedzUsuńOo Kate wow ciekawe co będzie dalej ;d
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na nowy rozdział ;d
http://mrocznetajmnice.blogspot.com/
Bardzo fajny rozdział! :) mi tam nie przeszkadza, że mylisz czasy, nie rzuca mi się w oczy ;)
OdpowiedzUsuńSłodki jest ten Hache :) już nie mogę się doczekać przemiany Kate ;)
czekam na nexta ;)
całusy :)
PS: Lubie piosenki Far East Movement ;)
Nie wiem jak to się wczoraj stało, ale nie dodałam koma...
OdpowiedzUsuńW każdym razie teraz nadrabiam zaległości.
Jestem bardzo zaskoczona tym, że Hache tak bez problemu pozwolił wyjechać Kate. Ciekawe co wydarzy się w górach i jak przebiegnie przemiana? Pisz szybko, bo nie moge się doczekać wyjazdu Kate!
Czekam na NN.
Pozdrawiam ;*
Moi zdaniem ten rozdział jest idealny i niczego w nim nie brakuje, a braku weny tym bardziej nie widać ;))
OdpowiedzUsuńNie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału, gdy Kate wyjedzie w Lukiem :D
Zapraszam do mnie, jest nn ;)
OdpowiedzUsuńhttp://vamp-miss.blogspot.com/
http://always-and-forever-delena.blogspot.com/
Podobają mi się takie początki. Nie wie gdzie jest, co robi, co sie z nią dzieje. No, no. :D Ten stan. Ja nazywam go Nirvaną xd Dobra koniec mojego poniżania się i pokazywania jak bardzo jestem chora psychicznie. Jak już stwierdziłam w komentarzu na twoim drugim blogu - ja nie jestem tutaj od błędów, więc tylko czasami coś tam ci poradzę, czy coś. ;] Mam nadzieję, że sie zrozumiałyśmy ;d
OdpowiedzUsuńAh... ta scena seksu - zawsze dobra. Ogólnie te spotkanie z siostrą. Wyjawienie im planu. Tutaj trochę zdziwiło mnie to, że Hache tak szybko się zgodził. No, ale cóż... Bywa ;]
I ten ostatni dialog... Taki pocieszający! Aż się łezka w oku zakręciła!
No to pozdrawiam i czekam na następny, czyli na pierwszą przemianę. ;D :*
[vampanne]
Zapraszam do mnie, jest nn ;)
OdpowiedzUsuńhttp://vamp-miss.blogspot.com/
http://new-life-damon.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńnowy rozdział, zapraszam ;) <3
Boski rozdział. ; )
OdpowiedzUsuńŻyczę weny. : ]
http://carmendante.blogspot.com/