Dotarłam na umówione miejsce wcześniej, niż
planowałam. Rozejrzałam się dookoła, ale nikogo nie zauważyłam. Nie było ani
jednej żywej duszy. Gdzieniegdzie walały się butelki i papierki po gumach bądź
lizakach. Słońce już dawno temu zaszło, więc jedynym źródłem energii był piękny
księżyc w pierwszej kwadrze nad moją głową.
Nie byłam pewna, co mam zrobić, więc postanowiłam
pójść w miejsce, gdzie ostatnio rozmawiałam z Lukiem. Szłam przez ciemne uliczki,
nie pamiętając dokładnie, gdzie powinnam iść. Zaufałam instynktowi i
postanowiłam dać się poprowadzić. Po chwili byłam w opuszczonym pomieszczeniu.
Okna jak zwykle były zasłonięte i paliła się tylko jedna mała lampka.
Ściągnęłam plecak z ramion i postawiłam przy ścianie. Usiadłam na brązowym
starym krześle i czekałam.
Spojrzałam na zegarek w moim telefonie, który
wskazywał 22:00. Luke powinien już być. Może coś mu się stało? Nagle usłyszałam
ciężkie i szybkie kroki. Wątpię, żeby to był Luke. Więc kto? Rozejrzałam się
poszukując czegoś, czym mogłabym się bronić. W rogu była metalowa rurka i bez
zastanowienia sięgnęłam po nią. Jeżeli ktoś chce mnie dorwać, będzie musiał się
postarać. Nie dam się tak łatwo.
Ku mojemu zdziwieniu w drzwiach pojawił się
Hache. Co on tutaj robił? Przecież mu wszystko wyjaśniłam. Stał, patrząc na
mnie swoimi szarymi oczami. Na sobie miał czarne spodnie i czarną bluzę. Jego
wzrok był smutny i wiedziałam, co chciał mi powiedzieć. Nie czekając dłużej
podbiegłam do niego i mocno przytuliłam. Objął mnie swoimi silnymi ramionami i
przyciągnął bliżej do siebie.
Czując jego dłonie na plecach, kiedy mnie
przytulał, uświadomiłam sobie, że zachowuję się bardziej nerwowo, niż mi się
początkowo wydawało. Przyłapałam się na zastanawianiu, czy może jednak z nim
nie zostać i całkowicie oddać się naszej miłości?
Czy w jego towarzystwie zawsze muszę czuć się, jakbym igrała z ogniem?
Czy w jego towarzystwie zawsze muszę czuć się, jakbym igrała z ogniem?
Położyłam głowę na jego piersi, mimo poczucia, że
nie jest to bezpieczne. Wszystko w nim zdawało się groźne. Jego dotyk zawsze
wprawiał mnie całą w niesamowite rozedrganie, jakiego chyba nigdy w życiu nie
doznałam.
Przysunął się jeszcze bliżej. Gdy jego muskularny
tors unosił się i opadał, rozpalona elektryzującym dotykiem poczułam, jaki jest
potężny. Przeszły mnie nienazwane, ekstatyczne dreszcze.
Pochylił głowę, rozgrzewając mnie oddechem.
Przemknął wargami po moim czole tak lekko, jakby przesunął po nim piórkiem.
Pragnęłam stłumić pragnienie, by zszedł ustami niżej i odnalazł moje. Pocałunek
był delikatny i zmysłowy. Zatraciłam się z nim cała, pragnąc więcej. Nasze
języki toczyły walkę a przeze mnie, jak zawsze gdy go dotykałam, rozchodziły
się fale kojącego ciepła. Poczucie bezpieczeństwa.
Odsunęliśmy się od siebie by zaczerpnąć
powietrza. Hache popatrzył na mnie swoimi słodkimi oczami, którym uległaby
każda kobieta. Ma on w sobie to coś, czego u innych nigdy nie zauważyłam.
Posiada on cechy niespotykane u innego chłopaka. Zmienił się dla mnie. To dla
mnie właśnie przestał zabijać, włączył swoje uczucia, którymi teraz mnie
obdarzył.
- Zostań, pomogę ci – powiedział, a mnie od razu
zrobiło się gorąco. Wpatrywał się we mnie czule i z miłością, której nigdy tak
naprawdę nie miałam. To właśnie tej sytuacji chciałam uniknąć. Uniknąć także
kolejnego pożegnania, który przyniesie więcej bólu niż radości.
- Przepraszam, nie mogę. Nie chcę, by stała ci
się jakakolwiek krzywda. Zrozum mnie, proszę! – Ostatni wyraz dodałam ze łzami
w oczach. Nie chcę płakać, nie może wiedzieć, jaka jestem słaba.
Odwróciłam głowę i starałam się odrzucić łzy
spływające po policzkach. Wampir uchwycił mnie bardzo delikatnie za podbródek i
odwracał ku sobie. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy. Łzy jeszcze bardziej
popłynęły i wiedziałam, że za nic ich nie zatrzymam.
- Pozwól mi cię chronić. Chronić innych. – Szlochałam
jak małe dziecko, jednak wierzyłam, że uda mi się go przekonać. Każdy ma swoją
wolę, wybór, którego sam dokonuje.
Hache pogładził mnie po policzku. Patrzyłam w
jego oczy jak zahipnotyzowana. Widziałam, że sam powstrzymuje łzy, że sam sobie
z tym nie radzi, że wolałby, żebym nie musiała przez to wszystko przechodzić.
- Wiem, że to nie zabrzmi najlepiej i że nie
macie powodu, by mi ufać, ale musicie. Naprawdę chce pomóc. – Odwróciłam głowę
w bok i zauważyłam, jak Luke przygląda nam się z zaciekawieniem. Co go tak
ciekawiło? – Stary, wiem że nie masz do mnie zaufania, ale zaufaj Kate. Wie, co
robi.
Hache nie odezwał się ani jednym słowem, tak samo
jak ja. Wpatrywaliśmy się w siebie, jakbyśmy musieli zapamiętać każdy szczegół.
Niechętnie wyrwałam się z mocnego objęcia ukochanego. W jego oczach gościł ból,
który był także w moich. Powolnym krokiem ruszyłam w stronę drzwi, w których
stał Luke. Blondyn odwrócił się i chwycił mnie za rękę ciągnąc ku sobie.
-Nie! Nie pozwolę ci!
- Musisz! Proszę cię, zrób to dla mnie. Dla nas –
mówiłam uspokajającym głosem. Łzy swobodnie spływały po jego policzku.
Podeszłam do niego. Moje dłonie uchwyciły jego twarz i kciukami starłam słone
łzy. – Poradzę sobie – kontynuowałam.
- Nie – powiedział jak małe dziecko. - Nie mogę
cię stracić – powiedział z załamanym głosem.
- Poradzę sobie – powtórzyłam. – Zamknij oczy. –
Jego wzrok skierował się ze mnie na Luka. – Popatrz na mnie – ciągnęłam. Z
ledwością udało mi się odwrócić jego wzrok od bruneta. – Zamknij oczy –
poprosiłam ponownie.
Tym razem mnie posłuchał. Odsunęłam się do niego,
wzięłam swój plecak i powędrowałam w stronę drzwi. Oczy miał dalej zamknięte,
więc postanowiłam jak najszybciej stamtąd wyjść. Nie chciałam, by patrzył jak
odchodzę. Nie zniosłabym jego bólu, tych słodkich oczu…
Plecak wrzuciłam do bagażnika i usiadłam na
miejscu pasażera. Po chwili Luke także wsiadł do czarnego mercedesa SUV’a.
Odjeżdżając obejrzałam się za siebie. Nie zauważyłam Hache, ale czułam jego
obecność. Czułam go całą sobą. Nie mogłam znieść myśli, że go zostawiłam.
Jednak nie miałam wyboru. To dla jego dobra.
Droga mijała nam w ciszy. Za oknem panowała
ciemność, więc nie mogłam podziwiać piękna przyrody. Nie chciałam się odzywać,
ale ciekawość wzięła górę.
- Opowiedz mi coś o wilkołakach. Skąd pochodzą,
skąd się wzięła klątwa?
- Jest taki mit o Likaonie, mówiący o królu
Arkadii, który to powątpiewając w moce bogów, postanowił poddać ich próbie i
zaprosił ich na ucztę. Wraz ze starszymi synami zamordowali najmłodszego syna.
Obdarli go ze skóry, rozczłonkowali i ugotowali w kotle. Taką to upiorną
potrawę Likaon podał na uczcie zaproszonym bogom. Ci natychmiast wyczuli, że to
człowiek i odmówili jedzenia. – Popatrzył na mnie i dalej kontynuował -
Wyjątkiem była Demeter, która rozkojarzona po stracie swojej córki zjadła kęs z
łopatki. Wściekli bogowie postanowili ukarać Likaona i jego synów - Zeus
zamienił ich w wilki. Chłopca zaś poskładali i wskrzesili, a w miejscu łopatki
którą ugryzła Demeter wstawiono kawałek kości słoniowej, ponoć jego potomkowie
do dziś mają takie właśnie znamię.
- Czy to tylko mit, czy jednak prawda? – spytałam
głupio. Przecież powiedział, że to mit, prawda? Głupia, głupia, głupia! Nie
mogę najpierw pomyśleć a potem zapytać?
- Chyba nie do końca mit – powiedział i trochę zwolnił
samochód, by móc odkryć swoją łopatkę. Miał na niej znamię, takie jak mówił,
czyli mała blizna w kształcie kawałka kości słoniowej.
Nie mogłam w to uwierzyć! Czyli to nie jest tylko
mit, ale prawda. Chociaż może historia ta nie jest godna wiary. Nie wiedziałam,
co mam o tym myśleć i co powiedzieć. W mojej głowie panował chaos, więc
spytałam o to, co mnie najbardziej ciekawiło.
- Co to jest Likantropia?
- To inaczej wilczy obłęd. Jest to chęć
przemiany, którą odczuwamy podczas pełni księżyca. Zdarza się to raz na miesiąc,
czasem dwa razy.
- Co ze srebrem? – spytałam po chwili namysłu.
Może nas zabić, czy nie?
- Tu dochodzi do sporów. Według legend
srebro nie jest w stanie zabić wilkołaka, a jedynie sprawić, że zamieniał się z
powrotem w człowieka. Wielu twórców książek i filmów zrezygnowało jednak z
takiej wersji, decydują się uczynić srebro śmiertelnym. Czasem było tak, że
srebrna kula była jedynym sposobem uśmiercenia wilkołaka. Często srebro
powodowało u nich ból, rany, oparzenia. W niektórych źródłach srebro leczyło
wilkołaka, a nie raniło.
- To jak jest naprawdę?
- Prawda jest taka, że czyste srebro powoduje
ból. Taka kulka w serce zabija. Gdy zostaniesz trafiona w nogę lub gdziekolwiek
poza sercem, leczysz się długo, a później zostaje blizna. Na zawsze.
- Jakie mamy zdolności?
- Wilkołaki posiadają wiele nadnaturalnych cech, np.
wielka siła, oraz zwinność. Możemy też wspinać się z zawrotną prędkością, a
także wskakiwać i zeskakiwać z dużych wysokości nie robiąc sobie przy tym
krzywdy. Przede wszystkim mamy jednak doskonały węch i słuch, nawet w ludzkiej
postaci. Potrafimy również widzieć w zupełnych ciemnościach.
- Ale ja nie widzę dobrze w ciemności –
sprostowałam. - Nie mam doskonałego węchu i słuchu.
- Większość z naszych zdolności uaktywnia się po
pierwszej przemianie. Zauważyłem, że jesteś bardzo silna – powiedział a ja
natychmiast spiekłam raka. Co on w sobie takiego miał, że cokolwiek powiedział
o mnie, ja od razu byłam czerwona? Nie myślałam o tym więcej, bo chciałam się
dowiedzieć o mnie wszystkiego. O nas.
- Jak długo żyjemy?
- Istnieje kilka wersji na temat długości życia
wilkołaków. Pierwsza mówi, że wilkołaki są nieśmiertelne i zginąć mogą,
podobnie jak wampiry, tylko zabite przez kogoś innego. Druga wersja jest taka,
że żyją bardzo długo, ale starzały się i słabły wraz z wiekiem. Mogły dożyć
kilku setek lat i wyglądać młodo, ale w końcu umierały ze starości. Jeszcze
inne źródła …
- A może powiedz tę najważniejszą i
najprawdziwszą wersję?
- Okej. No więc wilkołaki żyją dłużej niż ludzie.
Nie jest to wielka różnica, ale to nie znaczy, że wcale jej nie ma. – Patrzyłam
na niego jak na głupka. Czy zawsze wszystko musi komplikować? Przewróciłam
oczami, co nie uszło uwadze Luka. – Nasze organizmy bronią się, i dlatego nie
chorujemy. Nie mamy raka, zapaleń płuc i innych. Czasami możemy mieć katar i
kaszel. Nigdy nic poważniejszego.
- Co może nas jeszcze zranić?
- O srebrze już wiesz, więc pozostał tojad.
- Tojad? – spytałam jak zwykle bardzo
inteligentnie.
- Inaczej wilcze ziele – odpowiedział z
cierpliwością Luke - Kwiaty grzbieciste o barwie fioletowej, lub rzadziej
żółtej.
- A…
- Na resztę pytań odpowiem, kiedy dojedziemy. Za
tobą długi i ciężki dzień. – Sięgnął na tylnie siedzenie po koc i podał mi go.
– Prześpij się. Minie trochę czasu, zanim dojedziemy.
- Dziękuję – wyszeptałam i oddałam się w objęcia
Morfeusza.
_______________________________________________________________________
Jak na moje oko to rozdział nie jest zły, nawet jestem z niego zadowolona ;)
Mam nadzieję, że nie mieszam już tych czasów. Sprawdzałam kilka razy tekst i nic na razie nie rzuciło mi się w oczy ;D
Zapraszam do komentowania ! ;* Pozdrawiam, Kasiequ ;3
CZYTAM = KOMENTUJĘ ;*
Czytając poczatek rozdziału niemal płakałam przed ekranem. Przypomniała mi się podobna scena z ''Pamiętników Wampirów'', więc szybko ją sobie wyobraziłam... Ehh... Nie lubię pożegnań...
OdpowiedzUsuńW sumie na miejscu bohaterki nie ufałabym Lukowi. Jakoś nie przekonam mnie on do siebie...
Jestem bardzo ciekawa przemiany, więc czekam na NN. Mam nadzieję, że pojawi się szybko;D
Pozdrawiam ;*
Rozdział bardzo fajny, ale z początkiem prawie płakałam. Też nie lubię pożegnań, tak na dłuższą metę... ;<
OdpowiedzUsuńTen Luke jest trochę dziwny, ja bym z nim na jej miejscu nie wyjechała... chociaż nie miała zbytnio innego wyboru.
Coś mi się wydaje, że zrobisz pomiędzy nimi trójkącik... ale zobaczymy. ;)
Ciekawa jestem tej przemiany .
Czekam i pozdrawiam ;*
Och, świetny rozdział. Widać, że się napracowałaś. Musiałaś trochę poszperać, by czegoś się dowiedzieć. Np. ten mit jest z mitologii greckiej, pamiętam.
OdpowiedzUsuńZamieściłaś w treści wiele uczuć. Dobrze je opisałaś, naprawdę. Akcja idzie do przodu. Wbrew przeczuciu Daga25 mam wrażenie, że Kate polubi Lucasa ze wzajemnością. Takie przeczucie... a może po prostu tak bym chciała? No, przekonam się o tym, kiedy dodasz następne rozdziały ^^
Pozdrawiam ;)
Sorki ze nie skomentowałam poprzedniego rozdziału ale neta nie mam i tylko czasami jestem :(
OdpowiedzUsuńAle oba rozdziały są Świetne jak zawsze. Szkoda mi Hache. Tak bardzo przeżywał wyjazd Kate. Prawie się popłakałam !!!
Czekam na C.D. i postaram się zajrzeć jak najszybciej :D
Pozdrawiam ;P
Fajny rozdział. Jestem ciekawa jak zniesie przemianę. Tak szkoda mi Hache ale za niedługo się zobaczą przecież. Czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńdopiero niedawno zaczęłam czytać twojego bloga, jestem już na bieżąco i muszę ci powiedzieć, że uwielbiam tą historię. masz kolejną fankę swojego opowiadania, zresztą nie tylko tego. pocałunek śmierci też czytam, ale o nim na tamtym blogu ; >
OdpowiedzUsuńa co do tego NN to pożegnanie Kate & Hache'a było .. epickie. tylko tyle i aż tyle. od razu przypomniała mi się scena TVD 2x20 kiedy Elena odchodziła by złożyć ofiarę, trzymali się za ręce aż w pewnym momencie kazała Stefanowi zamknąć oczy, a gdy je otworzył .. zniknęła. jedno słowo: M.A.G.I.A, a co do Luke'a to póki co sama nie wiem co o nim myśleć, ale ta "przyjaźń" jest zbyt piękna, żeby było prawdziwa. może on .. zakocha się w Kate i będzie chciał odbić ją naszemu wampirkowi .. ? zgadłam choć troszkę .. ? no bo czuję, że będą z nim kłopoty. mylę się ? ; ]
z niecierpliwością czekam na NN, mogłabyś mnie informować na którymś z moich blogów ? i ofc, zapraszam także do mnie.
http://tvd-love-story.blog.onet.pl/ historia TVD
http://i-find-shelter-in-this-way.blog.onet.pl/
http://undead-people.blog.onet.pl/
x.o.x.o azrael.
Lepiej Ci wyjść po prostu nie mógł! :)
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że Hache jeszcze będzie miał powody, by być zazdrosnym o Luke... ;))
Ten rozdział jest idealny, ty piszesz perfekcyjnie. Nawet nie wiesz ile bym oddała,aby pisać tak jak ty.Póki co mogę cię jedynie zaprosić na mój blog z moim opowiadaniem, zapraszam na : http://jestesmy-mlodzi.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńnowa notka :) http://jestesmy-mlodzi.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńzapraszam : )
Hey, u mnie nowy rozdział ;
OdpowiedzUsuńhttp://carmendante.blogspot.com/
Życzę weny. ; ) ; *
[SPAM]Devon Craft miał cudowne życie. Nie cierpiał na brak pieniędzy, a piękna żona i dwoje beztroskich dzieci nie pozwalali mu się nudzić. Wszystko to rozsypało się, gdy po kłótni z Vanessą zapragnął wyjechać za miasto, odprężyć się i rozładować emocje. Utknął na bocznej drodze, na której czaiło się zło. Chowało się za krzakami czekając na kolejną ofiarę. W walce z nim stracił najcenniejszą rzecz, jaką posiadał – Duszę.
OdpowiedzUsuńZagłęb się w jego historię na: godzina-potepionych.blogspot.com
http://new-life-damon.blogspot.com/ nowy rozdział (;
OdpowiedzUsuńZapraszam na swojego nowrgo bloga: godzina-potepionych.blogspot.com
OdpowiedzUsuńZapraszam na drugi rozdział --> http://whengirlssay.blogspot.com/ oraz na : http://lifeisacontinuousgame.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńJeśli masz ochotę, to zapraszam na rozdział 4 sekret-kruka.blogspot.com, pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńZapraszam na 12 rozdział http://caroline-klaus-love-for-ever.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuńbardzo podoba mi się temat i sama historia ;) czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga, gdzie piszę opowiadanie, tym bardziej, że zrobiłam konkurs. Zapraszam do wzięcia udziału: www.jagodowewzgorze.bloog.pl do wygrania kolczyki apart, bransoletka, książka, zapraszam :) to nic trudnego :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na nn: kartkazpamietnikazyciorys.bloog.pl :)
OdpowiedzUsuńTwoja wyobraźnia jest naprawdę niesamowita, jestem pod wrażeniem! Mam słabą wiedzę na temat wilkołaków, ale tę kwestię o srebrze pamiętam nawet z Harry'ego Pottera. ;) Bogin Remusa Lupina przybierał postać srebrnej kuli, czyli tego obawiał się najbardziej. ;)
OdpowiedzUsuńTak, tak. Dobrze widzisz, z małym opóźnieniem, ale jednak wróciłam. :D
http://rok-w-raju.blogspot.com
Zapraszam na nn na http://the-loop-of-love.blogspot.com/ ^_^ !
OdpowiedzUsuńZapraszam na trójkę drugiej serii. ;)
OdpowiedzUsuń[http://rok-w-raju.blogspot.com]
Bardzo ciekawe opowiadanie... szkoda tylko, że długo nie ma nowej notki, mam nadzieję, że to nie przez brak weny ;)
OdpowiedzUsuńw miedzy czasie zapraszam do mnie, jeśli lubisz opowiadania o wampirach, to myślę, że Ci się spodoba. No i czekam na informację o nowym wpisie u Ciebie ;P
http://absyntnocy.bloog.pl/
HEJ :D
OdpowiedzUsuńKiedy NN ??
Patrz ile osób na ciebie czeka.
NIE ZAWIEDŹ NAS !!!!!!
Pozdrawiam :*
Postaram się. Pracuję nad tekstem ale ciągle mam nowe pomysły :)
UsuńTo je wykorzystaj :D
OdpowiedzUsuńCzekamy :*
Zapraszam na nowy rozdział na http://the-loop-of-love.blogspot.com/ :)) Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana przez http://mowa-nocy.bloog.pl/
OdpowiedzUsuńO jeju...ale oddałaś emocje zakochanych, aż mnie ciarki przeszły ! :D
OdpowiedzUsuńLiczę na następny i oczywiście śledzę jak i zapraszam do siebie ;*
http://mrocznetajmnice.blogspot.com/
Kiedy NN ?
OdpowiedzUsuńZapraszam na NN - http://the-loop-of-love.blogspot.com/ :)) Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńProszę proszę !!!
OdpowiedzUsuńDodaj tu coś bo ja oszaleję !!!
Czekam i Gorąco Pozdrawiam :*
Agusia wątpię, abym na razie cos dodała. Po prostu nie mam pomysłu i myślę poważnie o zawieszeniu ;(
UsuńAle jeśli chcesz, to zapraszam Cię także na mojego drugiego bloga:
www.bitwa-o-marzenia.blogspot.com :D (także o wampirach)
Pozdrawiam ; *
Kocham twoje opowiadanie ;* I Hache, ale Luke tez jest fajny :D Nie mogę doczekać się NN obyś jak najszybciej ją dodała !!
OdpowiedzUsuńJeśli masz ochotę to zapraszam do mnie :
http://the-new-road.blogspot.com/
http://o-b-c-a.blogspot.com/