Tylko kropelkę ... Nie! - Krzyknąłem sam do siebie w myślach.
Przyciągnąłem ją bliżej do siebie a ona objęła mnie ramionami wokół szyji i wtuliła się we mnie. Gdy doszedłem do auta, położyłem Kate ostrożnie na miejscu pasażera, a sam zająłem miejsce za kierownicą.
Dojechaliśmy do mojego apartamentu, wygrzebałem klucze do mieszkania z kieszeni i otworzyłem drzwi. W moim pokoju pomalowanym na czerwono-czarno nie było zbyt czystko, ale póki co nie przejmowałem się tym.
Ułożyłem czarnowłosą na łóżku tak, aby mogła spokojnie odpoczywać. Odsłoniłem grzywkę z jej pięknych oczu i zobaczyłem to. Na czole miała delikatne rozcięcie a z niego spływała mała stróżka krwi. Poszedłem do łazienki po ręcznik. Nawilżyłem go wodą, a po powrocie do pokoju zacząłem zmazywać krew z czoła Kate. Na moim palcu został czerwony ślad. Przyłożyłem palec do ust, ale Kate ocknęła się właśnie w tym momencie, jak patrzyłem na jej rane i automatycznie pojawiły się kły. Natychmiast je schowałem.
- Co ty wyprawiasz? - Spytałam przerażona. - Gdzie ja jestem? - Zacząłam się podnosić i poczułam, że głowa mi eksploduje. - Auuu. - Opadłam na łóżko.
- Uważaj. - Zwrócił się do mnie Hache. - Rana jest się nie zagoiła. - Zaczął mi poprawiać poduszkę, a ja poczułam się speszona jego bliskością.
- Muszę do domu - zaczęłam - które godzina? - Mój głos był osłabiony. Rozglądałam się po pokoju w poszukiwaniu mojej torebki, ale jej nie zauważyłam.
- Dochodzi północ - powidział obojętnym głosem. - Tego szukasz? - Zwrócił się do mnie ukazując moją kopertówkę.
- Oddaj mi to. - Powiedziałam stanowczym głosem. - Muszę zadzwonić.
- Nie ma takiej potrzeby - odpowiedział uśmiechając się. - twoja mama myśli, że śpisz u Felicity.
Skąd on wie, że się z nią przyjaźnie?
- Pewnie zastanawiasz się, skśd ją znam? - zaczął - No więc po tym jak strzaskałaś sobie głowę - na to wspomnienie było mi wstyd - wziąłem cię na ręce i pomaszerowałem do mojego samochodu. Tak ładnie się do mnie przytuliłaś. - Poczułam, że policzki zaczęły mi płonąć
- Do rzeczy.
- Nie przerywaj mi, mała. Wtedy jak szedłęm z tobą na rękach spotkałem twoją przyjaciółkę. Zaniepokoiła się trochę, więc powiedziałem jej, co się stało... No może nie do końca. - Dodał, gdy ujrzał moją przerażoną minę. Felicity mnie chyba polubiła. - Gdy się nie odzywałam, powiedział. - A że ona została w lesie, a ty jesteś tu, więc ... nie masz innego wyjścia, jak zostać u mnie. - Uśmiechnął się łobuzersko.
- Nie zostaję tu.
- Łapy tzrymam z dala. - powiedział.
- A jaką mam pewność? - Spytałam. Czy ja właśnie z nim flirtowałam?
Podszedł do mnie, nachylił się i wyszeptał mi do ucha.
- Żadnej.
- Więc nie zostaję. - Powiedziałam stanowczo.
- Nie masz wyjścia - pomachał mi kluczami przed nosem - drzwi zamknięte.
Popatrzałam w stronę okna a wzrok Hache pobiegł za moim.
- Nie myśl o tym - odezwał się - trzecie piętro.
Kurde noo...
- Chcesz ściągnąć te sukienkę? Sądzę, że nie nadaje się do spania.
- Ha ha, nic z tego. - Odpowiedziałam.
- Spokojnie maleńka, dam ci coś mojego.
Hache miał rację, ta sukienka nie nadaje się do spania.
- Dobra, ale wychodzę do łazienki.
- Nie musisz, chętnie popatrzę. - Zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów.
- Chyba sobie żartujesz.
- W sumie to nie, ale jak chcesz. Ja idę do kuchni po tabletki a ty zostań w tym pokoju.
Zaczęłam od ściągnięcia sweterka, potem sukienki. Moje buty leżały już w innym kącie. Założyłam koszulkę, którą chłopak dał mi przed wyjściem. Hache wszedł do pokoju i podał mi szklankę z wodą i tabletki na ból głowy.
Razem z popiciem podwinęła mi się koszulka uzakując moje białe majteczki z koronką. Nigdy nie nosiłam stanika do tej sukienki, ale teraz tego pożałowałam. Hache popatrzał na mnie uwodzicielsko i zagwizdał.
- No, no.
- Spadaj.
Widziałam jak ściąga swoją koszulkę odkrywając nagi tors. Ciało ma świetne. Ułożył się na łóżku i dłonią poklepał miejsce obok. Położyłam się na wyznaczonym przez niego miejscu i przykryłam kocem. Cudownie pachniał. Jak jego koszulka. Jak on. Odwróciłam się do niego tyłem i próbowałam usnąć.
Poczułam drgawki na całym ciele. Było mi strasznie zimno. Hache musiał poczuć, że się trzęsę, bo odwrócił mnie w swoją stronę i dłoń przyłożył do mojego czoła.
- Jesteś rozpalona. - Stwierdził smutno.
- Nic mi nie jest. - Powiedziałam, choć sama wiedziałam, że to kłamstwo.
- Chodź - zaczął - przytul się. Ogrzeje cię.
- Nie ma takiej potrzeby. - Stwierdziłam chłodno.
- Nie wygłupiaj się. Nie zrobię ci krzywdy.
Sięgnął po moją rękę i złożył na niej pocałunek. Mówił szczerze. Pochylił się nade mną wtulając twarz w moje włosy. Objęłam go rękami i mocno przytuliłam do siebie. Drżenie ustępowało, zmieniało się w dreszcz podniecenia. Chłopak muskał swoimi ustami moje ucho, szyję, dekolt, później brodę. Nasze usta się odnalazły i zaczęłiśmy się całować. Mocno, łapczywie, wygłodniale. Jak ćpuny na głodzie. Było mi tak przyjemnie i ciepło. Inaczej wygląda całowanie się z nim niż z Thierrym. Nie, nie będę myślała o Thierrym. Liczy się ta chwila. Jego silne dłonie blądziły po moim brzuchu i plecach. Gdy oderwaliśmy się od siebie, nadal tuliłam się do niego a on do mnie. Nawet nie wiem, kiedy zapadłam w sen.
Obudziłam się i stwierdziłam, że Hache jeszcze śpi. Nie budząc go wstałam i poszłam pod prysznic. Zimna woda zdarła ze mnie resztki snu. Znalazłam w szafce szlafrok więc owinęłam się nim. Znalazłam mleczko i płatki do demakijażu. Musiałam zmazać ten makijaż. Pod prysznicem rozmazał się jeszcze bardziej. Wchodząc do pokoju zauważyłam że chłopak już nie śpi. Spoglądając na niego poczułam się speszona wydarzeniami z nocy.
- Boli jeszcze głowa? - Spytał przyjaźnie.
- Nie, już nie. Dziękuję. - Odpowiedziałam i stanęłam przy oknie wpatrując się w przepychający się tłum. W swoim WT* Hache stanał za mną rozluźniony, podczas gdy ja byłam cały czas spięta, opierając dłonie na moich biodrach. Był wysoki o smukłej ale atletycznej budowie. Odwrócił mnie do siebie i pocałował.
Jego seksowny uśmiech oznaczał kłopoty, ale uznałam, ża nie wszystkie kłopoty są złe.
WT* - wampirze tempo.
__________________________________________________________________________
Hejka ;* Chyba Was nie zanudziłam, co ? ^^ Rozdział taki sobie, bo wene chyba straciłam na razie. Postaram się pisać szybciej i więcej :D
Hache zaczęło w niewielkim stopniu zależeć na Kate i jej na nim także.
Przy nim czuje, że się odnalazła. Co się wydarzy i jakie losy ich spotkają? O tym już niedługo w nn'ach ; )
Pozdrawiam, Kasieq ;3
CZYTAM = KOMENTUJE ; *
Zdecydowanie kocham takie historie ;D Hache podoba mi sie co raz bardziej. Pisz szybko kolejny rozdział;P
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się ten rozdział. Pisz szybko następny.! :D
OdpowiedzUsuń