środa, 25 lipca 2012

Jedenaście. - Miłość

Hache stwierdził, że nie mogę zostać sama. Postanowiliśmy pojechać do niego. Nie pytając o nic weszłam do łazienki. Nalałam do wanny gorącej wody i wlałam płyn do kąpieli. Po chwili wanne wypełniała woda z dużą ilością piany. Powoli weszłam a moje ciało przeszedł przyjemy dreszcz. Relaskując się i rozmyślając, doszłam do wniosku, że poradzę sobie. Jestem silna i odważna. Mam przy sobie wspaniałego chłopaka, który będzie przy mnie mimo wszystko.
Wyszłam z wanny, zaczęłam się suszyć a potem znalazłam w szafce czystą bieliznę. Skąd on wiedział, że tu będę i jaki mam rozmiar? Dobra, nie ważne. Założyłam czystą, luźną, białą koszulkę, ewidentnie na mnie za dużą. Weszłam do pokoju, a blondyn przyglądał mi się uważnie.
- W porządku?
- Nie, nic nie jest w porządku - odpowiedziałam.
Podszedł do mnie i mocno przytulił.
- Za 4 dni pełnia. Musimy się przygotować.
- Opowiedz mi coś o wilkołakach - zaczęłam od razu.
- Chodź, usiadź. - Usiedliśmy i spletliśmy nasze palce. - Więc wilkołaki są wierne księżycowi. Ma nad nimi pełną władzę. Przemiany są bolesne, szczególnie pierwsza. Później już mniej. Będę przy tobie, obiecuję.
Chwycił mój podbródek i przybliżał się powoli do mnie. Nasze usta się dotykały, a chłopak czekał, aż odwzajemnię pocałunek. Wpiłam się w jego usta, zawsze ciepłe, należące tylko dla mnie. Opadliśmy bezwładnie na łóżko, błądziłam rękami po torsie szarookiego.
Teraz byłam pod nim. Przyciągnęłam go bliżej do siebie chwytając za włosy. Jego prawa ręka spoczywała na mojej piersi, druga - na moich plecach w poszukiwaniu zamka od stanika. Tego się nie spodziewał. Zapięcie było z przodu. Nie czekałam długo i ściągnęłam z niego koszulkę odsłaniając piękne ciało. Nie był mi dłużny, zaraz zrobił to samo. Przekręciliśmy się tak, że teraz to ja byłam górą. Leżałam na nim w samym staniku i korownkowych majteczkach. Moje wilgotne czarne włosy opadały spokojnie na moje nagie ramiona. Zasypywałam pocałunkami jego szyję, ucho.
- Kocham cię. Bardzo - szepnęłam.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak ja ciebie.
Siedziałam na nim okrakiem. Zjeżdżałam ustami w dół, a Hache cicho pojękiwał. Znalazłam się przy spodniach. Odpięłam pasek i wzięłam się za dalszą robotę. Zawsze chciałam rozpiąć rozporek zębami. Nie wyszło mi jak chciałam, ale najgorzej nie było. Zbyt duży napór od drugiej strony. Przeturlaliśmy się i znowu znalazłam się pod nim. Oplotłam nogami jego biodra. Zaczął powoli zbliżać się dłonią do moich majtek. Był tak delikatny ...
- Ekhem. - Zostalismy w bez ruchu i spojrzeliśmy w stronę okna. Był tam Luke. - Nie chciałbym przeszkadzać, ale mam wam coś do powiedzenia i ...
Hache poderwał się szybko i przygwoździł bruneta do ściany odsłaniając swoję piękne białe kły.
- Czego? - spytał blondyn niemiłym głosem. Lubiłam ten jego władczy ton.
- Może mnie puścisz? Wiesz, nie mogę za bardzo oddychać - wychrypiał.
Szybko włożyłam na siebie koszulkę. Podeszłam do Hache i dałam mu znak, żeby go puścił. Posłuchał mnie, a ciało chłopaka bezwładnie opadło na ziemię. Poprawił spodnie, ale nie założył nic więcej. Mogłam dalej się rozkoszować jego pięknem. Pożądanie nie uszło do konca jeszcze ze mnie.
- Nie próbuj żadnych sztuczek. Nie masz ze mną szans - zwrócił się do zielonookiego.
- Teraz nie, ale zobaczymy czy tak samo będziesz mówił podczas pełni.
- O czym on mówi? - wtrąciłam się szybko. Chciałam wiedzieć jak najwięcej. Miałam na to tylko niecałe 4 dni.
- O tym, że ugryzienie wilkołaka zabija wampira - powiedział Lucas. - Nie będzie mógł ci pomóc - dodał.
- Żebyś się nie zdziwił - sarknął blondyn.
- Nie chce źle, chcę ci pomóc Kate. Sam to przechodziłem i wiem, że nie jest łatwo - powiedział z nutką współczucia i bólu.
- Poradzimy sobie bez ciebie - warknął mój obrońca.
- Jeśli zmienisz zdanie, szukaj mnie pod tym adresem - wręczył mi jakąś kartkę nie spuszczając wzroku z szarookiego i wyszedł tak samo jak przyszedł.
Oknem.
- Skąd on wiedział, gdzie mieszkam?
- Znalazł mnie tego dnia gdy wybiegłam od ciebie. I ... no wiesz.
- Chodź do mnie, skarbie - podszedł i przytulił mnie. - Przejdziemy przez to razem. 
Jego dotyk był jak narkotyk. A ja byłam uzależniona.
- Głowa mnie boli. Masz jakieś tabletki? - spytałam.
- Tak, zaraz coś dla ciebie znajdę.
Wyszedł z pokoju, a ja od razu położyłam się do łóżka. Byłam strasznie zmęczona, w głowie miałam tak wiele pytań, które będą musiały zaczekać do dnia następnego. Teraz marzę o tym, by w końcu wypocząć i nabrać sił, by móc walczyć przez następne dni o przetrwanie.
Nie mogę narażać Hache tylko dlatego, że sama sobie nie poradzę. Może rozważyć propozycję Luka? On też w tym czasie się przemieni. A jeśli naprawdę chce mi pomóc?
Mój mężczyzna wszedł ze szklanką wody i aspiryną. Podał mi a ja natychmiast połknęłam tabletkę i popiłam. Zgasił światło i położył się koło mnie. Od razu się w niego wtuliłam.
- Co o tym wszystkim sądzisz? - spytałam.
- Nie możemy mu ufać.
- Ale jesli ...
- Nie - przerwał mi. - Naprawdę nie możemy. Co było ostatnim razem jak mu zaufałaś? Mam przypomnieć?
Poderwałam  się z pozycji leżącej do siedzącej. Spojrzałam na niego ostro.
- A ja mam przypomnieć, ile razy na tobie się sparzyłam? Na początku chciałeś mnie zabić, potem zabawiałeś się z jakąś dziwką, dobierałeś się do mnie ... - wyliczałam na palcach, gdy mi nagle przerwał.
- Przestań - po tych słowach zrobił to, co ja.
- Dlaczego? Jeśli krytukujesz innych, najpierw popatrz na siebie. Luke zrobił, co mu kazano...
- Ah, tak? Teraz będziesz go bronić? - spytał blondyn wyraźnie wpieniony.
- Nie, ja po prostu chcę być sprawiedliwa.
Nastała chwila milczenia, która przeciągała się bardzo długo. Za długo. Hache patrzył na mnie wzrokiem pełnym żalu. Nie mogłam tego znieść. Chciałam go dotknąć, przeprosić, ale dlaczego ja mam pierwsza? Lekceważy moje zdanie.
- Ale ja cię przeprosiłem - odezwał się z wyraźną nutą bólu, który mu sprawiłam. Położył się, odsunął na sam brzeg wielkiego łoża i odwrócił do mnie plecami.
- Przepraszam - odezwałam się i przytuliłam do jego pleców. Nawet jeśli jest na mnie zły, to nie zabroni mi się do niego przytulać. Ku mojemu zdziwieniu odwrócił się. Ułożyłam się na jego klacie i podniosłam głowę do góry. Pocałował mnie łapczywie. Jego usta były takie miękkie i słodkie. Smakował tytoniem i whiskey. Pociągał mnie ten smak. Nasze języki toczyły walkę. Poczułam jak iskierka pożądania rozpala się we mnie na nowo. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam odpinać mu czarne spodnie. Pasek tym razem nie chciał tak łatwo się poddać. Mocowałam się z nim jeszcze chwilę.
- Udało się - powiedziałam bardziej do siebie niż do niego. Popatrzył na mnie, na co oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
Zapomniałam, że okno zostało otwarte. Nie chciałam, żeby znowu ktoś nam przerwał. Zeszłam z łóżka, a Hache popatrzał na mnie ze zdziwieniem. Po chwili załapał, o co mi chodzi. Podążając w jego kierunku seksownie zaczęłam ściągać bluzkę. Wstał i w wampirzym tempie podszedł do mnie. Znowu byliśmy pochłonięci całowaniem. Pieścił mój dekold. Ściągając mi stanik patrzał mi w oczy, jak prawdziwy dżentelmen. Inny od razu by się wlepiał w moje piersi, które były naprawdę niezłe.
Położyłam się na łóżku, czekając na jego ruch. Teraz byłam w samych majteczkach. Ukochany pozbył się reszty ubrań i wsunął się między moje nogi, potem zrobiliśmy to, co zamierzaliśmy przez przyjściem nieproszonego gościa.




Obudziłam się wypoczęta jak nigdy. Poczułam, że nie ma przy mnie mojego przystojniaka. Zaniepokoiłam się, chociaż sama nie wiem, czemu. Przecież to wampir - pomyślałam. - Potrafi o siebie zadbać.

Wszedł po chwili do pokoju trzymając na tacy świerze bułeczki, których zapach roznosił się po całym pomieszczeniu. Zrobiłam mu miejsce i usiadł koło mnie, całując czule w czoło. Nie miałam nic na sobie, ale spostrzegłam szlafrok, więc go założyłam.

- Umieram z głosu - oświadczyłam.

- Wiem, mała. 

- Kochany jesteś. - Od razu zabrałam się do jedzenia bułeczek. Popatrzałam na wampira pytająco.

- Czemu nie jesz? Nie lubisz?

- Nie jadam takich rzeczy. To znaczy mogę, ale i tak niewiele z tego czuję.

- Nie jesteś głodny? - spytałam ponownie.

- Właściwie to ja juz jadłem. - Widział przerażenie malujące się w moich oczach i szybko dodał - Oczywiście z krew z woreczka. Nie chciałem jeść przy tobie, bo byś nie dokończyła śniadania. - Uśmiechnął się łobuzersko.

Kamień spadł mi z serca. Już myślałam, że ... mniejsza o to. Ważne nie nic nie zrobił. Po zjedzeniu podeszłam do okna przygladając się zwykłym ludziom. Oni nawet pojęcia nie mają, kto ich otacza, ile tutaj jest niebezpieczeństwa.

- Coś cię trapi? - spytał Hache z czułością w głosie.

- Nie - odpowiedziałam spokojnie.

- Czy w nocy ... ja ... Czy zrobiłem ci krzywdę? Skrzywdziłem cię?

- Nie, nie - zaprzeczyłam szybko. - Było wspaniale. Dopiero teraz jestem tak naprawdę szczęśliwa.


_______________________________________________________________________________

Nie jest to najlepszy rozdział, ale nie powiem, że nie jestem zadowolona z efektu. Wiem, że muszę jeszcze dużo pracować by być dobra w pisaniu. Jeżeli macie jakieś uwagi, to piszcie.

Wszystkie komentarze są dla mnie radami i nie obrażę się, jeśli skrytykujecie moją pracę.
Dziekuję Wam za wszystkie miłe i złe słowa, które naprawdę pomagają i sprawiają, że coraz bardziej lubię to, co robię. A robię to dla Was. ; *
Mój drugi blog :D www.bitwa-o-marzenia.blogspot.com
Kasieq ;33


CZYTAM = KOMENTUJĘ ;*

15 komentarzy:

  1. No, no. :D W tym rozdziale... było gorąco ^^.
    Co prawda w pewnym kulminacyjnym momencie całą roamntyczną otoczkę zabił Luke, ale w końcu ktoś musiałby to zrobic, inaczej byłby sam sex, sex i tylko sex. xd
    Ale do rzeczy. Za dużo nie ma tutaj co komentowac, poniewaz (wielka szkoda!), ale rozdział był krótki, chociaz może takie właśnie piszesz? nie wiem, nie zwróciłam uwagi kiedy czytałam całe opowiadanie od początu.
    Coś mi się zdaje, że jednak dziewczyna skorzysta z propozycja Luke'a :D
    Poczekamy, zobaczymy.
    Jedno co ubodło mnie w oczy "patrzył", a nie "patrzał". Może po prostu literka ci się wymsknęła, każdemu się zdarza :D
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mniej więcej takiej długości piszę rozdziały, ale postaram się, aby były dłuższe. A u Ciebie kiedy nowy rozdział ? ; DD.

      Usuń
  2. Fajny rozdział :). Jestem ciekawa jak młoda zniesie przemianę i czy kogoś zabiję lepiej żeby nie bo sumienie będzie ją potem dręczyło, chyba że jej się to spodoba :D. Czekam na kolejny ;).
    kasiok

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... Zwróciłam uwagę na to , że ugryzienie wilkołaka jest dla wampira śmiertelne, jak dla mnie za dużo rzeczy przypomina pamiętniki wampirów. Nie chcę Cię urazić ale to tylko moje zdanie :)

    Ale rozdział całkiem niezły, muszę pochwalić. Oby tak dalej, bo akcje są bardzo ciekawe. Czekam na nowy rozdział. Serdecznie Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że dużo rzeczy przypomina TVD, bo głównie na nim się opieram. Nie widziałam jeszcze filmu, w którym byłaby przemiana... tak więc dlatego.

      Usuń
  4. No i doczekałam się nowego rozdziału ;p Ale gorącoo było w rozdziale... Myślałam, że jak Luke im przeszkodził, że wejde w komputer i uderzę szanownego wilkołaka! Jestem ciekawa przemiany Kate... Według mnie nie powinna ufac Luke'owi, ale zobaczymy jak to będzie... Czekam na NN i zapraszam do siebie;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jak zawsze świetny :)
    Czekam na NN i nie mogę się doczekać :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Noo, gorąco :D
    Myślałam, że zabiję Luka za to, że im przerwał ^^
    Informuj mnie na GG o nowych rozdziałach :D !
    ~~Emilie

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmmmmmm.. Słodko. Kasia czekam co będzie dalej ;D
    Martaaaaaaaaa. ; *

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne!
    Miałam informować cię o nowych rozdziałach. Cóż zapomniałam. Dodałam kilka i dopiero teraz o tym cie informuję. Lepiej późno niż w cale. ; ))
    Jeżeli miałabyś czas to zaglądnij też na mojego nowego bloga.
    http://mrokprzeznaczenia.blogspot.com/
    mam nadzieję, że ci się spodoba. xd
    Pozdrawiam Alex.
    Ps. Czekam na nn. Poinformuj mnie o nim. ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. zapraszam Cię na kolejny rozdział na moim blogu. ;-)

    www.nasza-1000-milosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, namiętny ten rozdział, lubię takie. ;D Nie wiem, czy dziewczyna zrobiła dobrze, nie ufając Luke'owi, może jednak miał rację...
    Pozdrawiam. ;** [hhtp://rok-w-raju.blogspot.com] lub [http://rok-w-raju.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnie rozdziały super! ;)
    Hache - wampir, pomaga swojej Kate - wilkołakowi. słodko ;)
    Czekam na nexta ;)
    całusy ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepraszam, że dopiero teraz weszłam na Twojego bloga, ale przedtem kompletnie nie miałam czasu ;) Jeśli chcesz to oczywiście mogę informować Cię o nn, ale proszę o to samo :D Na moim blogu lub na gg - 43314040, jak Ci wygodniej.
    Przeczytałam wszystkie rozdziały i jestem pod wielkim, ale to wielkim wrażeniem! Dziewczyno, masz talent i tu nie mam wątpliwości ;))
    Z niecierpliwością czekam na nn i pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  13. No, no. Interesujące! :)
    Czekam na nn! :D
    Buziak ;**

    OdpowiedzUsuń