środa, 4 lipca 2012

Cztery. - Niezwiązana

Minął tydzień od mojego spotkania z Hache, mężczyzną, który chciał mnie zabić. W ostatniej chwili się powstrzymał. Jest wamirem. Czytałam dużo książek o wampirach i nadal nie wiem, co jest prawdą. Każda książka lub film mówią o czymś innym. A muszę wiedzieć jak się bronić przez tym mordercą, gdyby znowu mnie chciał zaatakować. W jednej książce jest werbena, czyli roślina, która osłabia wampirów. Niby gdzie ja ją znaldę? Bo chyba nie mogę liczyć na to, że ją sobie (ot tak!) wyczaruje. W kolejnych powieściach jest opisane, że można zabić te krwiopijce za pomocą kołka z drewna naostrzonego po jednej stronie, a inne zaś zaprzeczają i doradzają srebrno. Najlepiej czyste. Muszę poszukać naprawdę wiarygodnych informacji.
A to ciepło, które poczułam, gdy nieznajomy psychol mnie dotknął? Co to było?
Co mam zrobić z wiedzą, że wampiry na prawdę istnieją? Muszę mieć broń. Oby Hache nie chciał mnie zabić, bo wtedy ja będę zmuszona zabić jego. Zdam się na instynkt i jednak poszukam drewnianego kołka.

*****

Ciągle o niej myślę. Co było przyczyną tak nagłej zmiany mojego zachowania? Dlaczego po prostu jej nie zabiłem? Ale ona jest taka krucha, taka delikatna ... Musi mnie nienawidzić. Wystraszyłem ją. Tak bardzo się mnie bała, płakała i błagała bym jej nie zabijał. Po tylu latach szukania (a jestem na tym świecie baardzo długo) wreszcie ją odnalazłem. Dziewczynę przeznaczoną wyłącznie mi. Kate jest taka piękna. Od momentu, gdy ją zostawiłem przychodzę do jej pokoju, by popatrzeć jak śpi. Jest taka słodka, taka niewinna. Zauważyłem też, że gdy ją dotykam uśmicha się przez sen. To naprawdę miły widok.
- Do diabła, co ja wygaduję ?! - Krzyknąłem sam do siebie. - Nie mogę tak myśleć. Jeden zwykły człowiek nie wywróci mojego życia do góry nogami!

Wiedziałem, że zachodzie we mnie jakaś zmiana. W moim sercu. Przecież jestem bardzo silnym i starym już wampirem. Okrutny, który nie ma litości dla robactwa. Ludzie są tylko po to, by nam służyć.
Nic i nikt mnie nie zmieni. Postanowiłem. Następnym razem gdy ją zobaczę ... zabiję.

*****

Okazało się, że kumpel Chaveza robi małą imprezkę (dla nich mała to na 30 osób) i to w środku lasu, więc ogniska nie będzie widać. Mamy zabrać namioty. Raczej nie będę tam znała zbyt dużo osób. Thierry poprosił mnie żebym z nim poszła. Muszę się zgodzić. 
Ciekawe jak terapia mojego chłopaka. Nie rozmawiałam z nim od ostatniego spotkania, czyli około tygodnia. Imprezka ma się zacząć o 20, tak więc mam 3 godzinki dla siebie. 
Postanowiłam wziąść długą kąpiel. Weszłam do łazienki i napiełniłam wannę gorącą wodą. Przyjemne ciepło mnie ogarnęło, takie jak wtedy, gdy nieznajomy mnie dotknął ... Boże! Co ja wygaduje? Wyszłam z wanny, owinęłam się szlafrokiem i zaczęłam myśleć, co zrobić z włosami. Na codzień mam kręcone, tak więc postanowiłam wyprostować. Były naprawdę piękne.. i ta grzywka.
Postanowiłam zrobić make-up. Podkreśliłam oczy czarnym eyelinerem i przejechałam rzęsy tuszem. Nałożyłam krem na twarz, ręce i nogi. Skórę mam delikatną w kolorze bardzo jasnym. Z natury jestem blada, bo nie lubię się opalać a jak zacznę to jestem cała czerwona i wszystko mnie piecze. 
Postanowiłam ubrać się ładnie. Kremowa sukienka bez ramion idealnie dopasowana w tali o długości, hmm tak do połowy kolan. Nie była aż taka krótka, jaby się mogło wydawać. Do tego buty na 5 cm koturnie w kolorze jasnym zielonym i sweterek w podobnym kolorze. Do tego kopertówka czarna. Właśnie dodawałam pomadkę na usta, gdy usłyszałam piosenkę Nicki Minaj - Starships, którą ustwaiłam sobie jako dźwięk dzwonka.
- Halo? - Odezwałam się do telefonu.
- Cześć Kate, tu Thierry - zaczął - Jesteś gotowa? - Spytał z nutką ekscytacji w głosie.
- Tak, możesz już przyjeżdżać.
- Dobrze - powiedział - do zobaczenia.


Ktoś zapukał do drzwi. Pobiegłam otworzyć i zobaczyłam Thierrego stojącego na ganku. Wyglądał zabójczo. Założył jeansy i niebieską koszulę w kratę. Włosy postawione były na żel.
Podeszłam do niego, wspięłam się na palce i pocałowałam. Objął mnie rękami w pasie a ja swoje zarzuciłam na jego szyję. Gdy oderwaliśmy się od siebie poszliśmy do auta. Jak prawdziwy dżantelmen otworzył mi drzwi, poczekał aż wsiądę i zakmnął. Dojechaliśmy na wyznaczone miejsce. Było dużoo osób, znacznie więcej niż miało być. Nie widziałam nikogo znajomego, więc trzymałam się cały czas mojego chłopaka. Chodziliśmy trzymając się za ręce. Potrzebowałam tego, potrzebowałam jego bliskości chociaż nadal nie wiem, co czuję. Podeszliśmy do stołu i wzięliśmy sobie po piwie. Po skończeniu jednego poszłam po drugię. 
- Muszę cię na chwilkę zostawić. Zaraz wracam, obiecuję. - Pocałował mnie w rękę i odszedł.
Rozglądałam się przez chwilkę za kimś, do kogo mogłabym podejść i pogadać. Nikogo takiego nie ma, a Thierry mnie z nikim nie zapoznał. Poszłam po trzecie piwo i postanowiłam podpierać drzewo z nadzieją wyszukując mojego bruneta lub przyjaciółki, która także miała się pojawić. Ma rude włosy do łopatek i duże, zielone, kocie oczy, trudno jej nie zauważyć. Ale jej także nigdzie nie widziałam.
Poczułam, że ktoś mi się przygląda. Rozejrzałam się dookoła ale nikogo nie zauważyłam. I w tej chwili właśnie podszedł do mnie Thierry. Odłożył moje piwo i wziął  mnie za ręke. Poprowadził mnie kawałek od miejsca, w którym trwała impreza.
Staneliśmy a ja oparłam się o drzewo. Nachylił się i pocałował mnie. Jego dłonie błądziły po moim ciele. Moje ręce zawisły na jego szyji. Objęłam go nogami w pasie tak, by moje uda spoczywały na jego biodrach. Jego pocałunek był łapczywy, zjechał ustami i zaczął całować moją szyję i dekolt. Głowę odchyliłam do tyłu ciesząc się jego ciepłem i pewnością siebie.
Widziałam, co się zaraz stanie. A nie chciałam tego. No może chciałam, ale nie tu i nie teraz. I nie przy drzewie, do cholery! Za kogo on mnie ma?
- Przestań - zaczęłam - nie tu.
- No co ci szkodzi, skarbie.
Ciągle mnie całował. Nie zwracał uwagi na to, co mówię.
- Nie mogę.
- Ohh, już ja zrobie, że będziesz mogła. - powiedział.
Poczułam, że odpina pasek od swoich spodni.
- Nie, przestań! - Szarpałam się, ale on mnie tylko mocniej przycisnął do drzewa. 
Ktoś tu jest. Wiedziałam, że się na nas patrzy.
- Kochanie, spodoba ci się to. - Powiedział. - Nie wymkniesz mi się teraz.

- Przestań natychniast! - Krzyknęłam. 
- Nie słyszałeś, co pani powiedziała? - spytał jakiś nieznajomy.
- Odpierdol się, nie twój interes, co robimy. - Odparował Thierry.
- Zostaw ją, a może cię oszczędzę. - Powiedział ten ktoś. Widziałam tylko zarys jego sylwetki. Stał oparty o drzewo i palił papierosa. Jak długo się nam przyglądał? 
Thierry postawił mnie na ziemi i zasunął rozporek. Odepchnęłam go od siebie. Popatrzył na mnie dziwnie i zwrócił się do nieznajomego.

- Chcesz się bić? - Spytał rozgoryczony. Zaczął podwijać rękawy koszuli a nieznajomy wybuchł śmiechem
- Załatwiłbym cię jedną ręką.
- Takiś pewny? 
W jednej chwili Thierry był oparty o drzewo. Ręka nieznajomego chwyciła chłopaka za gardło a ciało unosiło się lekko w powietrzu.
- Kim ty kurwa jesteś? Weź mnie zostaw psycholu.
Nieznajomy wziął rękę a ciało Thierrego bezwładnie opadło na ziemię.
- Idziemy. - Powiedział do mnie, podnosząc się z ziemi i otzrepując.

- Nigdzie z tobą nie idę. - Odpowiedziałam.
- Co? - Popatrzył na mnie zdziwiony. - Zresztą jak chcesz. W dupie to mam. Poszukam sobie kogoś innego a ty jak chcesz to zostań z tym psycholem.
Jego słowa zabolały. Kochał mnie przecież, więc jak mógł mnie tak zostawić? Kochał, prawda? Czy tylko tak mówił, żebym mu się oddała w końcu. Jak ja wrócę do domu? Nie mam ze sobą swojego samochodu, a nawet nie wiem jak stąd trafić. I jeszcze jeden mały problemik, wypiłam niecałe trzy piwa. Przykucnęłam przy drzewie, myśląc, jak Thierry mnie mógł zostawić i powiedzieć, że znajdzie sobie kogoś innego? Tyle pytań się kłębiło w mojej głowie, a na żadne nie miałam odpowiedzi. Nawet nie zauważyłam jak łzy zaczęły mi się cisnąć do oczy. Zamknęłam powieki mocno, by powstrzymać łzy. Na nic. Nieznajomy podszedł i podał mi chusteczkę. Już zapomniałam o jego obecności.
- Dziękuję. - Wychlipiałam.
- Nie ma za co. - Podałam mu ręce aby pomógł mi wstać. Zowu poczułam to ciepło ogarniające całe moje ciało. Przyjemne to było. Popatrzałam na niego.
- To ty.
- No chyba ja. - Odpowiedział z uśmieszkiem na twarzy.
Natychmiast się od niego odsunęłam. Chciałam uciec. Jak najdalej od Hache. W biegu się odwróciłam i uderzyłam w drzewo. Straciłam przytomność.






_________________________________________________________________________
Heeej ;* Jest nowy rozdział. Mam nadzieję, że się nie nudziliście. Nie jest on tak długi jak w niektórych blogach. Wcześniej nie pisałam bloga więc proszę o wyrozumiałość. Za wszystkie błędy, które by się pojawiły przepraszam.
Macie jakieś propozycje co do dalszych rozdziałów?
Proszę o szczere komentarze.
Pozdrawiam, Kasieq ;3



CZYTAM = KOMENTUJE ; *

5 komentarzy:

  1. ooo Hache, polubiłam go ;> proszę, rób dłuższe rozdziały i więcej akcji! Nie wiem, może jakieś porwanie? Thierry okaże się wspólnikiem jakiegoś najpotężniejszego idioty, który jest wrogiem Hache? Porwie go i wsadzi do jakiegoś lochu, a wraz z nim tą dziewczyne. Będą w jednym lochu więc się lepiej poznają... a dalej to już sama wiesz. :D to taka moja mała idea :)
    pozdrawiam i czekam na nexta ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne!! Podoba mi się! :)
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału!
    Zapraszam do mnie na http://tecza-malowana-olowkiem.blogspot.com/
    :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hache to bardzo ciekawa postać... Tu wredny niebezpieczny wampir, który nagle daruje życie swojemu pożywieniu,a potem ratuje ją przed jej chłopakiem... Wygląda na to, że główna bohaterka nie jest mu obojętna... Lubie w opowiadaniach dreszczyk strachu i niebezpieczną milość i wlaśnie to u ciebie znalazłam;D Czekam na NN i zapraszam do mnie na rozdział 16 http://real-dream-zycie-zwariowanej-dziewczyny.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba Twój blog, jest naprawdę fajny. Zainspirowała mnie postać Hache. Ciekawa jestem czemu do tego więzienia trafiła także Bliss i kim naprawdę jest ojciec Kate. Po co on to wszystko robi? Skąd wzięła się ta klątwa? Pisz szybko następne rozdziały, bo jestem ciekawa co będzie dalej i informuj mnie o nich na GG ;D M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ekstra opowiadanie, mimo że doszłam dopiero tutaj ;) Niedługo skończę ;) Juz jestem wielką fanką Hacha ;D

    Ps tak po drodze zapraszam do mnie :

    http://the-new-road.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń